Assassin's Creed Odyssey to jedna z tych gier, które najlepiej pokazują, jak bardzo seria przesunęła się w stronę pełnoprawnego RPG. Na pierwszym planie są starożytna Grecja, wybory wpływające na świat, walka lądowa i morska oraz ogromna mapa, która potrafi pochłonąć na długie godziny. Poniżej rozbieram tę grę na części pierwsze: co robi najlepiej, jak się w nią gra, które wydanie ma sens i dla kogo ta przygoda będzie naprawdę satysfakcjonująca.
To grecka odsłona serii, która stawia na wybory, walkę i duży otwarty świat
- Akcja toczy się w czasach wojny peloponeskiej, a fabuła daje do wyboru Kassandrę albo Alexiosa.
- Najmocniejsze strony gry to eksploracja, system decyzji, bitwy na lądzie i na morzu oraz klimat starożytnej Grecji.
- To nie jest klasyczny, skradankowy Assassin z wcześniejszych części, tylko rozbudowane action RPG.
- Jeśli zależy ci na pełnej zawartości fabularnej, najbardziej sensownie wypadają wydania z dodatkami.
- Gra najlepiej działa wtedy, gdy nie próbujesz czyścić wszystkiego naraz i pozwalasz sobie na spokojne tempo.
Jak działa ta odsłona serii
Dla mnie to przede wszystkim RPG osadzone w świecie Assassin’s Creed, a nie odwrotnie. Fabuła przenosi gracza do Grecji z czasów wojny peloponeskiej, czyli w środek konfliktu Sparty i Aten, a całość opiera się na wyborach, rozmowach i budowaniu własnego stylu gry. Do dyspozycji dostajesz Kassandrę albo Alexiosa, więc już na starcie wybierasz nie tylko bohatera, ale też ton całej wyprawy.
W praktyce oznacza to mniej liniowości niż w starszych częściach serii. Decyzje w dialogach potrafią zmieniać relacje, przebieg zadań i finał historii, więc nie jest to tylko kosmetyka. To gra, w której naprawdę czuć, że postać ma być kimś więcej niż skrytobójcą od odhaczania celów. I właśnie dlatego warto osobno przyjrzeć się walce oraz rozwojowi postaci, bo tam ta konstrukcja najmocniej się broni.
Walka, rozwój postaci i statek robią tu największą robotę
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która trzyma Odyssey w ryzach nawet po latach, byłby to rdzeń rozgrywki oparty na buildzie. Build to po prostu sposób, w jaki składasz postać z umiejętności, ekwipunku i bonusów, żeby lepiej działała jako wojownik, łowca albo cichy zabójca. Gra pozwala sensownie iść w kilka kierunków, ale najlepiej smakuje wtedy, gdy od początku masz jakiś plan, zamiast rozdawać punkty na ślepo.
Najważniejsze elementy rozgrywki są tu bardzo czytelne:
- walka wręcz jest dynamiczna i bardziej „rpgowa” niż w starszych odsłonach, bo liczą się poziom, umiejętności i ekwipunek,
- skradanie nadal istnieje, ale nie dominuje nad resztą systemu,
- łuk i dystans mają sens, jeśli lubisz kontrolować pole walki z bezpieczniejszej pozycji,
- bitwy 150 na 150 dodają skali i dobrze pokazują, że to gra o dużym konflikcie, nie tylko o samotnym eliminowaniu celów,
- walka morska daje oddech od lądu i naprawdę dobrze wpisuje się w grecki setting,
- statek Adrestia to nie ozdoba, tylko ważna część progresji, bo można go ulepszać i rozwijać załogę.
Do tego dochodzi system najemników, którzy są podzieleni na dziewięć rang. To dobry detal, bo tworzy poczucie, że świat żyje własnym rytmem i że nie jesteś jedynym zagrożeniem na mapie. Możesz ich ścigać, eliminować albo rekrutować do załogi, co jest jednym z tych rozwiązań, które dobrze pokazują, jak bardzo Odyssey lubi łączyć RPG z sandboxem. A skoro mechanika działa na kilku poziomach naraz, naturalnie rodzi się pytanie o to, co ta gra robi najlepiej wizualnie i klimatycznie.

Świat starożytnej Grecji robi tu największe wrażenie
To jest gra, którą często pamięta się nie tyle przez samą fabułę, ile przez przestrzeń. Grecja jest tu wielka, różnorodna i pełna kontrastów: od wysp, przez góry, po miasta i ruiny, które potrafią wyglądać jak kadr z historycznego filmu. Dla mnie siła tej części polega na tym, że nie próbuje być suchą rekonstrukcją, tylko miesza historię z mitologią w sposób, który wspiera zabawę.
Ważne jest też to, że świat nie jest tylko tłem. Możesz zwiedzać go w swoim tempie, robić zadania poboczne, eksplorować pod wodą, odwiedzać kultowe miejsca i łapać klimat, który od początku był jednym z głównych atutów tej odsłony. Jeśli ktoś chce po prostu spacerować po antycznej Grecji bez ciągłej presji walki, Discovery Tour bywa świetnym dodatkiem, bo zamienia ten świat w coś na kształt interaktywnego muzeum. Z kolei Story Creator Mode pozwala tworzyć własne historie, co pokazuje, jak bardzo Ubisoft chciał, by ten świat żył także poza główną kampanią.
Odyssey nie udaje lekcji historii 1:1, ale dobrze oddaje wrażenie epoki. I to właśnie dlatego tak łatwo w nią wejść nawet dziś, bo klimat nadal działa. Skoro świat robi taką robotę, naturalne staje się pytanie, które wydanie kupić i czy dodatki są warte dopłaty.
Które wydanie ma sens i co daje sezon przepustki
Tu łatwo przepłacić, jeśli nie wiesz, czego potrzebujesz. Sama podstawowa gra daje pełną, dużą przygodę, ale dodatki fabularne znacząco rozszerzają całość i dla wielu osób są równie ważne jak kampania główna. Jeśli patrzę na to praktycznie, wybór zależy głównie od tego, czy chcesz tylko „zagrać w Odyssey”, czy raczej wejść głębiej w jej historię i mitologię.
| Wydanie | Co zawiera | Kiedy ma sens |
|---|---|---|
| Podstawowe | Pełną grę bez dodatków fabularnych | Gdy chcesz sprawdzić, czy styl gry ci odpowiada |
| Season Pass | Legacy of the First Blade, The Fate of Atlantis, misję The Secrets of Greece oraz Assassin’s Creed III Remastered i Liberation Remastered | Gdy zależy ci na dodatkowej fabule i mocniejszym wejściu w lore |
| Gold | Grę podstawową i Season Pass | Najrozsądniejszy wybór dla osób, które chcą „pełniejszej” wersji gry |
| Ultimate | Grę podstawową, Season Pass i pakiet Deluxe z bonusowym ekwipunkiem, okrętowym skinem oraz tymczasowymi boostami | Głównie wtedy, gdy lubisz dodatki kosmetyczne i chcesz kompletny pakiet |
Najuczciwiej powiedziałbym tak: jeśli nie masz pewności, zacznij od podstawy, a dopiero potem rozważ rozszerzenia. Jeśli jednak już wiesz, że lubisz długie gry z dużą dawką fabuły pobocznej, Gold zwykle wypada najlepiej pod kątem zawartości. To prowadzi prosto do kolejnej kwestii, czyli tego, komu ta gra naprawdę podejdzie, a komu może dać się we znaki.
Dla kogo to będzie strzał w dziesiątkę, a komu raczej nie podejdzie
Odyssey najlepiej działa u osób, które lubią otwarte światy, stopniowe rozwijanie postaci i poczucie, że każda godzina coś daje. Jeśli cenisz zwiedzanie, mniejsze i większe historie poboczne, system ekwipunku oraz mitologiczny klimat, to masz tu naprawdę dużo do zrobienia. Ja zawsze widzę tę część serii jako grę „do zamieszkania”, a nie tylko do zaliczenia.
Nie poleciłbym jej natomiast komuś, kto oczekuje klasycznego Assassin’s Creed opartego głównie na skradaniu i zwartej, krótkiej kampanii. To jest gra długa, miejscami rozrośnięta i czasem potrafi przytłoczyć ilością znaczników oraz aktywności. Jeśli ktoś nie lubi lootowania, poziomów sprzętu i rozbudowanego grindu, może odczuć znużenie szybciej, niż chciałby przyznać.
Są też ograniczenia, o których warto mówić wprost. Świetny klimat nie zawsze oznacza idealne tempo, a duża mapa nie zawsze oznacza pełną różnorodność zadań. Właśnie dlatego najlepiej traktować tę grę jako długą przygodę RPG z mocnym historycznym kostiumem, a nie jako skradankową korektę serii. A jeśli odpowiadasz sobie na pytanie „czy to moje tempo?”, kilka prostych nawyków bardzo ułatwi start.
Jak zacząć, żeby gra nie rozlała się w chaotyczny grind
Najczęstszy błąd popełniany na początku jest banalny: ludzie próbują robić wszystko naraz. W Odyssey to zwykle kończy się rozproszeniem, słabszym ekwipunkiem i poczuciem, że mapa jest większa od cierpliwości. Lepiej od razu przyjąć, że to gra na spokojniejsze tempo, w której liczy się porządek, a nie bezmyślne bieganie od znacznika do znacznika.
- Wybierz jeden główny styl walki i inwestuj w niego konsekwentnie, zamiast rozrzucać punkty po całym drzewku.
- Trzymaj kilka pobocznych zadań w zapasie, bo pomagają utrzymać poziom i naturalnie prowadzą przez regiony.
- Używaj Ikara jak narzędzia zwiadu, nie tylko jako efektownego dodatku, bo oszczędza czas i pomaga planować ataki.
- Nie ignoruj statku, bo walka morska i ulepszenia załogi realnie wpływają na komfort gry.
- Nie przywiązuj się zbyt długo do jednego kompletu sprzętu, jeśli wypadasz z poziomem, bo w tej grze ekwipunek starzeje się szybciej niż w klasycznych części serii.
- Gdy czujesz zmęczenie skalą mapy, odpuść czyszczenie regionów i wróć po prostu do jednej linii fabularnej.
To nie są wielkie sztuczki, ale właśnie one najbardziej poprawiają odbiór gry. Odyssey lubi, gdy grasz świadomie, a nie kompulsywnie, i wtedy zaczyna pokazywać swoje najlepsze strony. I to jest chyba najlepszy filtr dla tej gry.
Ta przygoda broni się wtedy, gdy szukasz dużego RPG, a nie starego schematu serii
Jeśli miałbym zamknąć tę grę w jednym zdaniu, powiedziałbym tak: to jedna z najlepszych propozycji dla osób, które chcą starożytnej Grecji, dużej swobody i wyraźnego ciężaru decyzji. Nie jest to jednak części dla każdego fana marki, bo jej DNA mocno przesunęło się w stronę action RPG. I właśnie za tę konsekwencję ją cenię.
Najrozsądniej wejść w nią bez oczekiwania, że dostaniesz dawny, skradankowy wzór. Lepiej potraktować ją jako długą, gęstą przygodę z mitologią, polityką, walką i eksploracją. Jeśli taki miks ci odpowiada, grecka wyprawa potrafi nadal dać sporo satysfakcji, a jeśli chcesz, mogę też przygotować osobny tekst o tym, od której części serii warto zacząć albo jak od Odyssey przejść do innych odsłon bez chaosu.