Najważniejsze rzeczy, które trzeba wiedzieć o tej grze
- To sequel nastawiony na silną historię, napięcie i konsekwencje decyzji, a nie na lekką, „czystą” rozrywkę.
- Wersja Remastered na PS5 dodaje m.in. No Return, Lost Levels, Guitar Free Play, lepsze wykorzystanie DualSense i usprawnienia techniczne.
- Na PC gra trafiła jako pełnoprawne wydanie z dodatkowymi opcjami typowymi dla komputerów, w tym obsługą ultrawide.
- Najlepiej sprawdza się u osób, które lubią fabularne gry akcji z dużą dawką skradania i mocnym klimatem.
- Jeśli wracasz do serii po latach, pierwsza część nadal mocno podbija odbiór drugiej, choć nie jest absolutnie obowiązkowa.
Dlaczego ten sequel wciąż budzi tyle emocji
Największa siła tej gry nie polega na tym, że „jest ładna” albo „ma dobrą walkę”, tylko na tym, że bardzo świadomie stawia gracza w niewygodnym miejscu. To nie jest bezpieczna kontynuacja, która odtwarza znany schemat; tutaj prawie każdy ważniejszy element ma podbić napięcie, konflikt i poczucie straty. Dla jednych to przykład odwagi projektowej, dla innych gra, która z premedytacją rozbija oczekiwania, ale właśnie dlatego tak długo żyje w rozmowach o współczesnych grach fabularnych.
W praktyce mamy do czynienia z jedną z najbardziej nagradzanych produkcji Sony, która w materiałach PlayStation jest opisywana jako tytuł z ponad 300 nagrodami Game of the Year. To już nie jest zwykły „dobry sequel”, tylko ważny punkt odniesienia dla całego gatunku action-adventure. Dla mnie to istotne, bo pokazuje, że dyskusja wokół tej gry nie bierze się z marketingu, lecz z realnego wpływu na to, jak opowiada się historie w grach. A skoro emocje są tu tak ważne, warto najpierw zobaczyć, jak sama rozgrywka buduje to napięcie.

Jak gra się w praktyce, gdy liczy się skradanie, napięcie i tempo
Skradanie i starcia
Podstawą jest tu mieszanka skradania, ostrożnego planowania i brutalnych, krótkich starć. Nie chodzi o to, żeby biec przed siebie jak w typowej strzelance, tylko o to, by czytać przestrzeń, wykorzystywać osłony, zasoby i pozycję przeciwników. To gra, która premiuje cierpliwość, a nie chaos. Jeśli ktoś lubi podejście „wejdę i wyczyszczę mapę”, może się zaskoczyć, bo Part II częściej wymusza adaptację niż dominację.
Eksploracja i przetrwanie
Eksploracja też nie jest tu ozdobnikiem. Szukanie amunicji, części i materiałów do craftingu ma znaczenie, bo gra regularnie przypomina, że zasoby są ograniczone. To wprost przekłada się na atmosferę: każde pomieszczenie, każda ulica i każdy budynek mają w sobie coś z desperacji, a nie z komfortowego „open worlda”. Z mojego punktu widzenia to jedna z tych produkcji, które najlepiej działają wtedy, gdy gracz akceptuje wolniejsze tempo i nie oczekuje ciągłego dopaminowego bodźca.
Przeczytaj również: Valor Mortis - FPP soulslike, który musisz poznać?
Tempo opowieści
Najważniejsze jest jednak to, że rozgrywka i narracja nie żyją tu osobno. Gdy gra zwalnia, robi to po coś. Gdy nagle przyspiesza, nie chodzi tylko o akcję, ale o zmianę emocjonalnej temperatury sceny. To właśnie dlatego ten tytuł tak mocno dzieli odbiorców: nie każdy chce, by gra akcji tak konsekwentnie ciążyła w stronę dramatu. Ta konstrukcja prowadzi już prosto do pytania, czy wersja Remastered faktycznie daje coś więcej niż ładniejszy obraz.
Czym remaster różni się od oryginału
Jak podaje PlayStation, Remastered na PS5 to nie tylko podbicie grafiki, ale też zestaw konkretnych dodatków, które realnie zmieniają sposób obcowania z grą. Najważniejszy nowy element to No Return, czyli roguelike’owy tryb przetrwania, w którym każda próba wygląda inaczej przez losowe starcia, różne lokacje i bossów. To bardzo dobry dodatek dla osób, które już znają kampanię i chcą wracać do walki bez ponownego przechodzenia całej historii.
Do tego dochodzą Lost Levels, czyli trzy wczesne, rozwojowe wersje poziomów: Sewers, Jackson Party i Boar Hunt. Warto to rozumieć poprawnie, bo nie jest to klasyczne „nowe DLC” z dopisaną fabułą, tylko raczej wgląd w proces twórczy. Dla fanów Naughty Dog to ciekawostka sama w sobie, ale dla kogoś, kto liczy na dodatkowy pełny rozdział historii, może to być niewystarczające. Remaster dorzuca też Guitar Free Play, Speedrun Mode, rozbudowany Photo Mode, nowe stroje, usprawnienia dostępności oraz wyraźnie lepsze wykorzystanie DualSense. Na PS5 liczą się też praktyczne rzeczy: krótsze loadingi, wyższa rozdzielczość tekstur, lepsze cienie i bardziej czytelne animacje. W skrócie: to nie tylko kosmetyka, ale też wygodniejsza, pełniejsza wersja tej samej gry.
Jeśli ktoś grał na PS4, różnica nie zawsze będzie „szokująca” wizualnie, ale w codziennym odbiorze jest wyraźna. Zyska na tym płynność, komfort sterowania i replay value. Dla mnie to kluczowe, bo remaster nie próbuje udawać nowej gry, tylko porządkuje i wzmacnia to, co już działało. I właśnie dlatego warto teraz uczciwie porównać dostępne wydania.
Która wersja ma dziś najwięcej sensu
| Wersja | Największy plus | Na co uważać |
|---|---|---|
| PS5 Remastered | Najlepszy balans jakości, DualSense, No Return, Lost Levels i szybkie ładowanie | Wymaga PS5; jeśli masz wersję PS4, upgrade jest osobnym zakupem |
| PC Remastered | Ultrawide, wsparcie dla myszy i klawiatury, te same nowe tryby i poprawki | Pełne funkcje DualSense działają po kablu, a sprzęt musi uciągnąć wyższe ustawienia |
| PS4 oryginał | Najniższy próg wejścia, jeśli masz już kopię | Brak dodatków z Remastered i mniejszy komfort techniczny |
Jeżeli grasz na konsoli, moim zdaniem najrozsądniejszym wyborem jest wersja PS5. Jeżeli siedzisz na PC, edycja z 2025 roku ma sens, bo nie jest to okrojony port, tylko pełniejsza adaptacja z dodatkowymi opcjami typowymi dla komputerów. Według Naughty Dog logowanie do PSN na PC jest opcjonalne, więc nie blokuje samego grania, a daje tylko bonusy. W praktyce wybór wersji zależy więc głównie od tego, gdzie realnie spędzasz czas z grami, a nie od samej „siły marki”.
Na marginesie warto pamiętać o jednym drobiazgu, który bywa pomijany: pełne wrażenie z DualSense na PC wymaga kabla, więc bezprzewodowa swoboda ma tu swoje ograniczenia. To nieduży detal, ale właśnie takie rzeczy decydują, czy granie jest wygodne, czy tylko poprawne. Z tej technicznej warstwy naturalnie przechodzę do tego, co dla wielu osób najważniejsze, czyli do samej historii.
Fabuła bez spoilerów i dlaczego działa tak mocno
Akcja startuje pięć lat po wydarzeniach z pierwszej części. Ellie i Joel próbują żyć w Jackson, ale spokój szybko zostaje zburzony przez brutalne wydarzenie, które uruchamia lawinę konsekwencji. Od tego momentu gra zaczyna budować opowieść o żałobie, zemście, empatii i cenie, jaką płaci się za każde kolejne „uzasadnienie” przemocy. To nie jest opowieść, która daje łatwy komfort moralny. Ona raczej testuje granice cierpliwości i gotowości gracza do przyjęcia niewygodnej perspektywy.
Ważnym zabiegiem jest tu także zmiana punktu widzenia. Gra nie chce, żebyś został w jednym, wygodnym obozie interpretacyjnym. Przesuwa ciężar emocjonalny, każe patrzeć szerzej i przez to częściej stawia pytania niż oferuje odpowiedzi. Z perspektywy projektowania narracji to bardzo mocny ruch, ale też ryzykowny, bo część graczy po prostu nie lubi, gdy gra celowo wytrąca ich z prostego kibicowania. Jeśli jednak cenisz historie, które zostają w głowie na długo po napisach, to właśnie tutaj Part II najmocniej pokazuje swoją klasę. A skoro tak, warto uczciwie powiedzieć, komu ten styl pasuje, a komu może przeszkadzać.
Dla kogo to jest trafiony wybór, a komu może nie podejść
- Zagraj, jeśli lubisz mocne historie, skradanie, ograniczone zasoby i gry, które traktują narrację równie serio jak gameplay.
- Zagraj, jeśli cenisz produkcje, które nie boją się ryzyka i nie prowadzą gracza za rękę przez każdą emocję.
- Ostrożnie, jeśli oczekujesz lekkiej, dynamicznej przygody z ciągłą akcją i bez ciężkiego tonu.
- Ostrożnie, jeśli nie przepadasz za powolniejszym tempem, częstymi pauzami na eksplorację i bardzo mocnym akcentem na dramat.
To gra dla dorosłego odbiorcy, także przez brutalność i ciężar tematów. Jeśli ktoś szuka „czystej” przyjemności z walki, może uznać ją za zbyt duszną. Jeśli natomiast chce przeżyć intensywną, dobrze wyreżyserowaną historię w świecie postapokaliptycznym, ma tu jedną z najmocniejszych propozycji w katalogu Sony. Właśnie dlatego nie polecałbym jej wszystkim bez wyjątku, ale osobom właściwie nastawionym polecam ją bardzo zdecydowanie. Zostaje jeszcze ostatnia rzecz: co warto zrobić, żeby taka gra wybrzmiała lepiej także po latach.
Co zostaje po napisach i dlaczego warto wrócić do niej w 2026 roku
Najwięcej z tej gry wyciąga się wtedy, gdy podchodzi się do niej jak do pełnoprawnej opowieści, a nie tylko zestawu misji. Jeśli wracasz po latach, No Return daje świetny powód, by nie ograniczać się do kampanii, a Lost Levels pozwalają zajrzeć do procesu tworzenia bez udawania, że to nowa historia. To dobry zestaw dla osób, które chcą nie tylko „przejść grę”, ale też lepiej zrozumieć, jak Naughty Dog buduje napięcie, tempo i emocjonalne decyzje.
Jeśli grasz pierwszy raz, rozważyłbym najpierw pierwszą część, bo relacje między bohaterami mają wtedy większą wagę i mocniej pracują na finale. Nie jest to obowiązek, ale realny zysk dla odbioru. W 2026 roku The Last of Us Part II nadal broni się jako gra bardzo konkretna: niewygodna, dobrze napisana, technicznie dopracowana i wciąż wyróżniająca się na tle wielu współczesnych blockbusterów. Dla mnie to właśnie taki tytuł, który nie próbuje przypodobać się wszystkim, tylko konsekwentnie robi swoje, a to wciąż ma sporą wartość.