"Korona królów" i "Korona królów. Jagiellonowie" - dyskusje

O kocie, samochodzie, pracy i o niczym. Chcesz pogadać o czymś innym niż nasze piksele? Proszę bardzo!
Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

"Korona królów" i "Korona królów. Jagiellonowie" - dyskusje

Post autor: Nisełka » czwartek 09 maja 2024, 16:21

Jeśli oglądaliście ten pierwszy i oglądacie ten drugi, co myślicie? Ja myślę, że nie jest taki zły, jak wielu mówi. Ale uważam, że jest w nim nieco do poprawienia, oraz w pewnych momentach jestem ciekawa "co by było, gdyby".

Uwagi
Przykładowo niektóre wnętrza są za mało oświetlone. Wiem, że w Średniowieczu było słabo z oświetleniem, ale producenci powinni zrobić coś, by poprawić widoczność dla widzów. Drugą sprawą jest czy zmiana niektórych dat to kwestia pomyłki, czy celowego dostosowania do fabuły. Przykładowo, w serialu Jagiełło poznał Zofię w sierpniu 1420, podczas gdy historycznie poznał ją pod koniec owego roku.

Co by było, gdyby...
Na razie ciekawi mnie, kiedy skończy się cierpliwość Jagiełły do odwałów Zbigniewa i Jana Głowacza Oleśnickich i co by on zrobił, gdyby się dowiedział o tych ich odwałach, o których nie wie.
1. Zbigniew upił Stanisława Ciołka i podpuścił do napisania paszkwila "Lew i maciora" na Elżbietę Granowską. Gdy zaczął bać się demaskacji, zwalił wszystko na Ciołka w rozmowie z Wojciechem Jastrzębcem, co chyba podsłuchał Świdrygiełło. PS. Czy historycznie Zbigniew miał coś wspólnego z tym tekstem to nie wiemy.
2. Zbigniew i Głowacz nasłali zbirów na trzech husyckich posłów - Jana Żiżkę, Honzika i Henryka Czecha - których uratowali Sambor z Turzy i Grzymek z Czchowa. [KKJ odc. 126]
3. Głowacz dobierał się do Kunegundy wbrew jej woli. Obronił ją Bździgost, a Głowacz pozwał go do sądu za "napaść na szlachcica". Na to Bździgost oświadczył - zgodnie z prawdą, że też jest szlachcicem, ale kazano mu to udowodnić. Jednak tylko jego krewni klejnotu żyli, więc musiał jednemu z nich - Dobkowi z Bagna - zapłacić za zeznania, bo tamten zeznawać nie chciał z uwagi na zaszłości między ich ojcami. Kunegunda - by ocalić Bździgosta przed więzieniem - zgodziła się oddać Głowaczowi. Jednak zakochany w niej wawelski kuchcik (nie pamiętam imienia) wykradł z kuchni marcepan i dał bratu, lub kumplowi (nie pamiętam już komu) do sprzedania, by pieniądze z tego poszły na tę łapówkę dla Dobka.
4. Jadwiga Jagiellonka miała wyrzuty sumienia, że życzyła śmierci przyrodniemu bratu Władysławowi (już będę nazywać go Władkiem). Zbigniew w ramach pokuty kazał jej pościć dwa tygodnie o chlebie i wodzie - podprogowo podsycając jej żal, że już nie jest ona następczynią tronu. Przez ten post Jadwiga zemdlała, ale tylko częściowo wyznała zmartwionemu ojcu z jakiego powodu, bo nie wyznała, że to Władkowi życzyła śmierci. [KKJ odc. 152-153]

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » czwartek 09 maja 2024, 20:11

Bardzo fajnie, że poruszasz te kwestie. Sama jestem ciekawa niektórych rozwiązań.
Ale odpowiadając na zarzut niedoświetlenia pomieszczeń - to fakt - jest ciemnawo. Ale też i pomieszczenia na Wawelu w tamtych czasach w rzeczywistości nie były rzęsiście oświetlone. Nie było nawet jeszcze lamp naftowych - bo jak pamiętasz - choć pierwszą wynalazł Polak (Łukasiewicz), to jednak wiele wieków później. Jedynym oświetleniem wówczas były świece i łuczywa. A świece były drogie jak diabli - szczególnie te z wosku pszczelego, które tak nie kopciły jak te z łoju. Jeszcze w czasach wiktoriańskich dworzanie królowej Wiktorii zbierali niedopalone świece i sprzedawali je pokątnie, o czym nawet wspominano w serialu Wiktoria.

Myślę, że ten zabieg niedoświetlenia pomieszczeń miał na celu przede wszystkim ukrycie niedostatków dekoracji, oraz tego, że akcja kręcona jest stale w tych samych ujęciach - korytarz, kaplica, dwie izby i karczma. W półmroku można udawać, że to zupełnie inne pomieszczenia, przestawiając tylko co nieco mebli... Mam wrażenie, że oglądam ciągle tę samą scenografię, nawet jeśli jest pokazywany dwór Luksemburczyka.

Co do zdarzeń -oprócz tych powszechnie znanych wplecione są tylko niektóre wątki, albo smakowite kąski z niemieckich kronik lub kronik Długosza. A ten ostatni - jak wiadomo - za bardzo nie cenił Jagiełły.
O niektórych ciekawych faktach można się dowiedzieć, studiując np rachunki wystawiane przez kupców dla dworu królewskiego. Albo - z pisemnego zestawienia, co dana królowa wniosła w posagu (wyliczane były nawet co do sztuki nocne koszule królowej Bony!)

Gdyby autorzy serialu chcieli się ściśle trzymać faktów, to serial byłby nudny jak flaki z olejem. Choć miejscami - niekoniecznie.
Ciekawa byłam sceny, gdy Gniewosz z Dalewic miał odszczekać oszczerstwa rozpowiadane przez niego na królową Jadwigę. I tak się podobno stało - miał wyrokiem sądu jakoby wleźć pod stół i spod stołu, odwołać swoje słowa a oprócz tego jako pies - psim głosem zaszczekać. No i w serialu odszczekał :)

Z serialu też dowiedziałam się sporo rzeczy, bo np jakoś umknął mi okres tuż po bezpotomnej śmierci Kazimierza Wielkiego. Niby miał dwie córki ze związku z Jadwigą Żagańską (nielegalnego, bo zawartego w czasie trwania dwóch wcześniejszych małżeństw, w tym drugiego tak samo nielegalnego jak to pierwsze, bo królowa Adelajda żyła, gdy sobie król wziął Czeszkę Krystynę Rokiczanę, mimo iż małżeństwo z Adelajdą nie zostało unieważnione, a potem - mimo braku rozwodu - ożenił się po raz kolejny z rzeczoną Jadwigą Żagańską.

Małżeństwo zostało zalegalizowane dopiero po śmierci Adelajdy, a rozwodu z Czeszką król nie musiał dokonywać, skoro małżeństwo - nie dość że morganatyczne, to i tak było nielegalne. Taki to był nasz król - kochliwy jak kocur w rui.
Na dodatek wieść głosi, że miał na pęczki nałożnic, w tym dwie, które nawet kroniki wspominają z imienia - Cudkę oraz Esterę Żydówkę. Z obiema miał męskich potomków - tyle, że nie mógł ich uznać wobec prawa. A córki z pierwszego i jedynego legalnego związku z Litwinką Aldoną - już nie żyły.
Tak więc zawarł ugodę ze swoim szwagrem, że na polskim tronie- po jego śmierci zasiądzie siostrzeniec - syn Elżbiety Łokietkówny. Ów Ludwik miał akurat niezły kipisz w swoim kraju - więc wysłał do Polski w swoim imieniu matkę - Elżbietę. Nie wiem co się zadziało takiego, że krakowscy mieszczanie po jakimś czasie tych rządów Elżbiety - dobrali się do tyłków Węgrom, którzy z nią przybyli do Krakowa. Dość, że wyrżnięto ich prawie wszystkich jak wieprzki. Elżbieta uszła z tego pogromu żywa. I już do Polski nie wróciła. Na dworze w Budzie też nie było jej w smak, bo nie cierpiała swojej synowej Elżbiety Bośniaczki. Ale wymogła na Bośniaczce, by do Polski wydelegowała swoją córkę Marię. Tej zaś po drodze wypadł lepszy kąsek -korona węgierska, którą początkowo miała otrzymać najstarsza z sióstr (podobno została otruta), - więc w Polsce zjawił się czarny koń, na którego nikt na początku nie stawiał - najmłodsza Jadwiga.
I właśnie o tym węgierskim pogromie mało się w historii Polski wspomina.

Nasza historia jest tak ciekawa jak niezły kryminał albo film sensacyjny. Tylko przywykliśmy uczyć się o naszych dziejach z przymusu. Ale też i nauczyciele prowadzą te lekcje z musu, nudno i bez ikry.

Czekam na dalsze dzieje Kazimierza - najmłodszego syna Jagiełły (tego drugiego, urodzonego w listopadzie 1427r., bo ten obecny Kazimierz zmarł mając półtora roku), bo to dopiero będzie jazda. Kaziemierz bowiem to był taki sam czarny koń w naszej historii, jak Jadwiga Andegaweńska. Otrzymał imię po swoim zmarłym w niemowlęctwie bracie - Kazimierzu. Władysław zaś - ten najstarszy i przeznaczony do panowania - niedługo pożył, bo jak wiemy z historii - wypuścił się był na Węgry, by objąć tam spuściznę, która należała mu się po Jadwidze Andegaweńskiej. Jako król Węgier wmieszał się po drodze w wojnę z Turkami, którzy niestety - zwykli byli swoich królewskich przeciwników skracać o głowę. No i ją stracił - pod Warną, mając zaledwie dwadzieścia lat, ale zyskał przydomek - Warneńczyk. Marny to jednak zysk...

Kazimierz - ten trzeci - najmłodszy żyłby sobie spokojnie jako Wielki Książę na Litwie, a tu mu nagle przyszło rządzić całym krajem. Podobno matka (Zośka Holszańska) musiała go na klęczkach błagać, by zechciał wrócić do Rzeczypospolitej, by tę koronę dał sobie wcisnąć. W końcu po długich deliberacjach wrocił, i nie tylko koronę mu wciśnięto, ale też narzeczoną - brzydką krzywą, garbatą, z zębami wystającymi z ust (autentyczny opis historyka). Gdy ją zobaczył, to dał drapaka z powrotem do kolasy. No ale Elbieta Rakuszanka już przyjechała z całym dworem i posagiem, układy zostały zawarte (baaardzo korzystne, bo wnosiła prawa do korony aż do dwóch innych krajów) i trzeba było przełknąć tę żabę. No i przełknął - bo tak skutecznie brzydula przekonała go do siebie, że spłodził z nią trzynaścioro dzieci!
Ta to dopiero miała przerąbane - całe życie z brzuchem!!
No więc bardzo jestem ciekawa jak tę Rakuszankę przedstawią w serialu.
Cylejska do piękności nie należała, ale w serialu grała ją bardzo ładna aktorka - Milena Staszuk. Podobno wielce piękną Granowską grała aktorka taka sobie... A Sonka mi się kompletnie nie podoba, mało tego - w rzeczywistości Sonka miała prawie 1,80 wsrostu, (co stwierdzono po odkopaniu jej grobu i zbadaniu szczątków), a w serialu aktorka ma metr pięćdziesiąt w kapeluszu!
Natomiast - o czym wiemy z przekazów historyków - wielką pięknością miała odznaczać się Helena Rurykowiczówna (Moskiewska) poślubiona wnukowi Jagiełły - Aleksandrowi.
Opisywano ją jako nieziemską piękność, a gdy zjawiła się na Wawelu - wzbudziła zachwyt przede wszystkim swoimi strojami. Nosiła się po rusku, czyli nosiła długie i obszerne lśniące od klejnotów suknie, bramowane drogimi futrami, a na głowie nosiła - z ruska - stroik z woalem zwany kokosznikiem. Wyglądała jak istota nie z tego świata. Była przy tym niezwykle miła i łagodna. Zgubiło ją przede wszystkim to, że nie dała się teściowej czyli Rakuszance - przerobić na katolicyzm. Była pierwszą z polskich królowych z dynastii Jagiellonów, której NIE koronowano (właśnie z powodu bycia innowierczynią). Helenę po śmierci Aleksandra otruto.

A po zmarłym Aleksandrze, na tron wstąpił Zygmunt zwany Starym (zanim doczekał się swojej kolejki do tronu po śmierci dwóch starszych braci - zdążył się sam zestarzeć). Kolejny czarny koń, na którego na początku nikt nie stawiał! A z nim pojawia się na scenie Bona... I to dopiero będzie ostra jazda :)
Więc czekam z niecierpliwością, bo sądzę, że pociągną serial do samego końca dynastii, czyli Zygmunta Augusta. A może dalej?? Ale dalej to już mamy bardzo pogmatwane dzieje.

Przed nami zaś ciekawe wydarzenia. Sonka w końcu się doigra i zostanie oskarżona o cudzołóstwo (do czego walnie przyczynił się Strasz i Oleśnicki). Dwórki będą wzięte na tortury(!), by zeznały, co im się każe - i zeznają. Hińcza trafi do lochu. A wraz z nim kilku innych, bo jak już oskarżono Zośkę o zdradę, to z całym tabunem kochanków! A tak naprawdę chodziło o to, żeby królowi utrzeć nosa - w razie bezpotomnej śmierci Jagiełły panowie znów mogliby zacząć targi o przywileje z nowym królem. Bo bękarty za jakie uznano by Władysława i Kazimierza nie mogły dziedziczyć. A Jadwiga też niedługo zemrze, i oczywiście o jej śmierć obwinią Zośkę.

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » czwartek 09 maja 2024, 22:06

@Alibali
Z tego co ja znalazłam o Esterce wynika, że Kazik III miał z nią córki, nie synów. Nota bene, w serialu pominięto wątek tych dzieciaków. A z Cudką to Kazik miał mieć trzech synów, a nie dwóch - jak w serialu.

Co do Zochy, to myślę, że doigrała się o tyle, że mogła pomóc Hińczy z tymi długami po zmarłym bracie bez rzucania podejrzeń na siebie, ale nie pomyślała o tym. No bo mogłaby jakoś dać Jagielle cynk w stylu "mężu, doszły mnie słuchy, że Jan Hińcza musi spłacić u krawca duże długi po zmarłym bracie; czy może coś o tym wiesz?". A że Jagiełło - jakkolwiek miewa swoje burkliwe momenty, jeśli chodzi o odzywki - to zaufanych mu ludzi w potrzebie nie zostawia. I wtedy on by pomógł Hińczy, a nie Zocha. No i czemu swego czasu nie wyznała Jagielle, że Świdrygiełło ją nagabywał wbrew jej woli (za pierwszym razem jeszcze zanum ten się dowiedział się o jej i Hińczy wzajemnym afekcie - jeszcze przed decyzją Jagiełły o ożenku z Zochą)? Wiadomo, że historycznie to dawniej tyle się nie mówiło o niechcianych kontaktach seksualnych. Ale serialowy Jagiełło (co do historycznego nie wiemy) nie wydaje się wyznawać zasady "na pewno sprowokowałaś". Przypuszczam nawet, że gdyby Świdrygiełło tak się zachował wobec Elżbiety Granowskiej - bo w serialu mieli przynajmniej jedną wspólną scenę, a Jagiełło by się o tym dowiedział, to ukręciłby mu łeb przy samej wiadomo-czym.

Postać Lecha jest też dla mnie śmiechowa. W sezonie III, jak dla mnie, to Skirgiełło robił za rozśmieszacza.
Ostatnio zmieniony piątek 10 maja 2024, 15:38 przez Nisełka, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » czwartek 09 maja 2024, 22:15

Nisełka pisze:
czwartek 09 maja 2024, 22:06
@Alibali
Z tego co ja znalazłam o Esterce wynika, że Kazik III miał z nią córki, nie synów.


To są wyniki dla hasła czy Kazimierz Wielki miał synów z Esterką

...wziął sobie (Kazimierz Wielki) za nałożnicę kobietę żydowskiego pochodzenia Esterę, z powodu jej niezwykłej urody. Miał z nią dwu synów: Niemierzę i Pełkę.


https://www.google.pl/search?q=czy+Kazi ... s-wiz-serp

W serialu ów Niemierza i Pełka są synami Cudki... Taki kaprys scenarzysty :cat_no:

Co do Jagiełły - z kronik wrednego Długosza wiemy, że '''Litwin zazdrosny był i podejrzliwy"... Jadwidze kazał się przed sądem tłumaczyć z domniemanej zdrady, tak samo Cylejskiej... Granowska była poza podejrzeniem, bo raz że z brzuchem nie chodziła, a dwa - była za stara jak na tamte czasy, i nikomu do głowy by nie przyszło, że może miewać "chuci".

Myślę, że taka rozmowa nie mogłaby mieć miejsca, bo nie zapominaj, że rozmowy małżonków nie odbywały się sam na sam, a różnica w zachowaniu żony wówczas a obecnie może bardzo odbiegać od naszych wyobrażeń. Ale my możemy wyobrazić sobie taki przebieg wydarzeń - i dziwi nas jej postawa. Może jednak na usprawiedliwienie można mieć to, że tę całą miłość do Jagiełły Sonka udawała, było jej trudno ukryć się z prawdziwymi uczuciami do Hińczy... Nie wyobrażam sobie ich bliskich realcji bez odrobiny wstrętu. Stary, naprawdę stary dziadek (71) i nastolatka (17)! Tfu!
Ostatnio zmieniony czwartek 09 maja 2024, 22:47 przez Alibali, łącznie zmieniany 2 razy.

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » czwartek 09 maja 2024, 22:25

@Alibali Nie koniecznie kaprys scenarzysty, tylko ich nie-ogarnięcie co do źródeł. Tu w Wikipedii jest napisane, że kiedyś doszło do takiej pomyłki https://pl.wikipedia.org/wiki/Cudka

A co myślisz o moim pomyśle rozwiązania sprawy z długiem brata Hińczy (dalsza część mojego komentarza)?

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » czwartek 09 maja 2024, 22:44

Poprawiałam akurat post i dopisywałam odpowiedź, więc jest powyżej to, co myślę.

Czasami najprostsza droga wydaje się - wbrew pozorom - najtrudniejsza do zrealizowania. Chcąc odsunąć od siebie podejrzenia - Zośka jeszcze bardziej się pogrąża. Bo już Jagielle przyszły na myśl jakieś konszachty, skoro zastał Hińczę klęczącego u stóp Sonki.

Czytałam o dalszych losach (tych prawdziwych) Hińczy z Rogowa.
Nic mu się nie stało - król mu wybaczył, a Hińcza za swojego długiego życia dostąpił wielu zaszczytów, dorobił się też olbrzymiego majątku wniesionego po dużej części przez żonę Dorotę Koziegłowską herbu Lis. Zmarł bezpotomnie, pozostawiony przez niego majątek odziedziczyły wnuki jego siostry, Małgorzaty, a synowie Jana Kobylańskiego; Jan i Jakub Kobylańscy.
Kurde, że mnie nikt niczego nie chce zostawić do odziedziczenia. A tak by mi się przydało choć jedno, malutkie mieszkanko. Tylko tyle!


https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hi%C5%84cza_z_Rogowa

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » piątek 10 maja 2024, 15:37

@Alibali Mówisz o kronikach Długosza, który - jak obie wiemy - pisał stronniczo. Ja mówię o serialu, gdzie jedynie napomykam, że historycznie mogło być inaczej - choć Elę Granowską Jagiełło miał kochać zarówno historycznie, jak i w serialu.

Myślę, że w serialu "moja" hipotetyczna rozmowa Zośki z Jagiełłą mogłaby mieć miejsce, bo ona mimo wszystko wydawała się go przynajmniej lubić. Nie musiało więc być żadnego udawania. W końcu na ogół wyrażała się o nim pozytywnie nie tylko w obecności VIP-ów. Co do historycznych relacji Jagiełły z Zośką, to na stronie https://ciekawostkihistoryczne.pl/2023/ ... zy-sztuka/ ktoś przytacza fragment tekstu Karoliny Strojek-Sawickiej, że Jagiełło traktował Zofię, jak wnuczkę. Jeśli to prawda, to może doszli do porozumienia, że ich pożycie małżeńskie wynika jedynie z przyczyn politycznych, więc będą ze sobą sypiać jedynie dla spłodzenia dziedzica, a poza łóżkiem będą "abstynentami".

Co do serialowego odcinka, w którym Jagiełło przyłapał Hińczę klęczącego przed Zośką w jej komnacie, to ona ściemniła Jagielle, że pomagał Eliszce Szczukowskiej znaleźć zgubioną przy haftowaniu igłę. I jeszcze wtedy Jagiełło nic nie podejrzewał, chyba że powzięłaś to po tonie jego głosu, który - przynajmniej dla mnie - wydawał się lekko ironiczny.

Co do historycznych losów Hińczy, to z kolei ja natknęłam się na informację, że jego grób ma być blisko grobu Zośki.

Ech... jak chciałabym zobaczyć co by było, gdyby w serialu Jagiełło dowiedział się o którymś z występków Oleśnickich. Myślę, że za podpuszczanie Ciołka do tamtej satyry Zbigniew mógłby dostać taką kocówę, że by się nogami nakrył. Zresztą kiedy Ciołek wrócił na Wawel (w nagrodę od Jagiełły za spisywanie cudów Jadwigi Andegaweńskiej), to się odgryzł na Zbigniewie namówieniem Jagiełły do mianowania marszałkiem nie Głowacza, ale Wawrzyńca Zaręby.

Szkoda, że wątek z małym Fryderykiem Hohenzollernem był słaby. Żałuję, że zrobili scenę z nastraszeniem Mikołaja Trąby (którego polubiłam - ofc. jaki był on historycznie, to inna para kaloszy), zamiast np. jednej, lub kilku scen z wnerwianiem któregoś z Oleśnickich.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » sobota 11 maja 2024, 00:58

Oglądaj oprócz Korony Królów także -Taka historia - te odcinki są jakby didaskaliami do opowiadanej historii. Na VOD można obejrzeć wszystkie po kolei od początku. Ale jeden z pierwszych odcinków (bodaj w czwartym albo piątym), poświęconych Jagiellonom - omówiono życie i postać Mikołaja Trąby. Bardzo ciekawy odcinek. Z zachowanych dokumentów (opisów) wynika, że był bardzo wysoki, ciemnowłosy, o śniadej karnacji. Na rycinie pokazywanej w odcinku był raczej tęgi. Też polubiłam postać Trąby graną przez Radosława Pazurę.

Ja rozumiem twoje założenie - wyobraźnia jednak podsuwa mi nieco chłodniejsze w tonie obrazki z życia Jagiełły i jego żon. Pamiętam opisy Jagiełły z historii i jakoś trudno mi przychodzi myśłeć o nim jak o jakimś romantycznym rycerzu. Z zachowanych kronik wiemy, że żeniąc się z Jadwigą już był łysiejący, w dolnych rejestrach średniego wzrostu, szczupłej budowy , przesądny i fobiasty. Fobii miał mnóstwo - ale najczęściej podkreślaną fobią byl wstręt do jabłek.
Oleśnicki niestety , nie dość że trząsł całym duchowieństwem, buntował szlachtę przeciw królowi, to wygrał pojedynek z Zofią o regencję. Czasami aż chciałoby się przyłożyć temu nadętemu bufonowi. Czyli - aktor (Przemysław Stippa) - dobrze wywiązał się z roli. W serialu Barwy Szczęścia (którego już od dawna nie śledzę) grał gamoniowatego naukowca o odmiennej orientacji płciowej. Rolą Władysława Jagiełły odciął się od tamtej grubą kreską, bo jest kompletnym przeciwieństwem tego nieporadnego Władka (nomen omen - tamta postać też miała na imię Władek).

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » sobota 11 maja 2024, 11:24

@Alibali Oglądam Taką historię. Z kolei wspominając o Mikołaju Trąbie, miałam na myśli jego osobowość.

Co do mojego założenia o relacjach Jagiełły z jego żonami masz trochę racji. Ale mam świadomość różnic między relacjami historycznymi - gdzie (jak widzisz) jednak staram się opierać na źródłach (które ofc. mogą być mniej, lub bardziej wiarygodne), a literackimi i filmowo-serialowymi (gdzie twórca przysłowiowo bardziej fantazjuje, kreując Jagiełłę na lepszego, lub gorszego postawą wobec innych). Co do tego drugiego, nie tylko słuchałam audiobooków z fragmentami tej Sonki. Ostatniej żony Jagiełły (jak mogłaby powiedzić Helena Paździoch z ŚWK - dziadzisko), ale też w całości Matkę królów - o Zofii, nie Elżbiecie Rakuszance - (dobry i miły dziadek, ale jednak dziadek) i Krzyżaków ("stary, ale jary"), oraz oglądałam ekranizację Krzyżaków ("stary, ale jary") i Królewskie sny (dobry i miły dziadek, ale jednak dziadek) i KK-"classic[/i] (energiczny młodzian), oraz teraz oglądam KKJ ("stary, ale jary").

Jeszcze wspomnę o przekazach historycznych. Wiem już o jabłkach, ale i o piciu tylko wody (ze strachu przed otruciem). Ale Jagiełło miał mieć jedną zasadniczą zaletę - dbać o higienę, co w Średniowieczu było rzadkością. Z kolei Jadwiga Andegaweńska miała być mega-brudasem i myć się raz na rok.

A Przemysław Stippa gra Zbycha Oleśnickiego, nie Jagiełłę, którego gra Sebastian Skoczeń. Z kolei Barw szczęścia nie oglądam, bo generalnie mam alergię na tasiemce. Wiem, że seriale oglądamy głównie dla relaksu, ale ja nie daję rady relaksować się przy czymś takim. KK-"classic" i KKJ oglądam głównie ze względu na tematykę.
Ostatnio zmieniony sobota 11 maja 2024, 18:53 przez Nisełka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » sobota 11 maja 2024, 16:57

Napisałam precież, że Stippa (nie Strippa) gra Oleśnickiego, i to na tyle dobrze, że jako postać negatywna wzbudza odrazę swoją pazernością i przebiegłością. Kiedyś dawno temu oglądałam Barwy Szczęścia, bo tak się dzieje z serialami czy telenowelami, że jak już obejrzysz parę odcinków, to chcesz wiedzieć, co będzie dalej. Leżąc w szpitalu byłam skazana na tego rodzaju rozrywki :( Ale po pewnym czasie każdy z tych seriali zaczyna rozwlekać się i tracić swoją wyrazistość, tonie się w wątkach i coraz to nowych postaciach. Ale przeciw samym serialom nie mam zastrzeżeń - lubię obejrzeć coś dobrego, tylko nie liczącego się na setki lub nawet tysiące odcinków. Odstępstwo robię jedynie dla Murdocha oraz "Wszystkie stworzenia - duże i małe"

Mie lubię czytać eboków czy słuchać audioboków. Wolę kontakt z "żywą" książką.

A jak oceniasz grę aktorek grających królowe? Która przypadła ci do gustu? Którą przedstawiono najbardziej wiarygodnie?

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » sobota 11 maja 2024, 19:30

@Alibali Już poprawiłam tę literówkę. Dzięki za naprowadzenie.

Z tasiemcami tak jest, że po jakimś czasie ich jakość upada. Ja długo oglądałam Złotopolskich, Klan i Na dobre i na złe. Złotopolskich porzuciłam jakiś czas po śmierci Dionizego (zresztą tę postać usunięto, bo grający go p. Henryk Machalica też zmarł). Moim zdaniem Dionizy dawał najwięcej fajnego klimatu, choć jako postać miała swoje wady. Z Na dobre i na złe po jakimś czasie zniknęła "gwardia" znana z pierwszych odcinków" i chyba Stefan Tretter i Witold Latoszek byli najdłużej. W życiu zdarzają się różne tragedie (śmierci, porwania, ucieczki z domu, itp.) i nie mamy prawa tego bagatelizować, czy sekować ich ofiar. Ale uważam, że niemal w każdym tasiemcu jest tego za dużo.

Też bym wolała "żywą" książkę, czy inną publikację. Ale często jestem "skazana" na format audio przez wadę wzroku, a ciągłe czytanie nawet w powiększonej czcionce byłoby dla mnie uciążliwe.

Co do aktorek grających królowe, to podoba mi się gra większości z nich. Tylko ta nieśmiałość Sonki przez długi czas była dla mnie strasznie sztuczna. Ale najbardziej przypadła mi do gustu postać Elżbiety Granowskiej. I nie ukrywam, że chodzi nie tylko o nią samą, ale o wątek z Jagiełłą. Najbardziej podobały mi się niniejsze sceny:
Ostatnia z odc. 119 Jagiełło mówi medykowi Hiszpanowi i służce, by już wyszli, bo Elżbieta usnęła. Potem siada przy niej na łóżku i głaszcze ją po głowie, mówiąc do niej czule.
Przedostatnia z odc. 124 Jagiełło (po tym, jak byli nad Wisłą na rytuale oczyszczenia prowadzonym przez Krywego, by wyleczyć Elżbietę z gruźlicy) wnosi ją na rękach do komnaty i czule układa ją w łóżku do snu.
Pierwsza z odc. 125 Strwożony Jagiełło widzi, że kaszląca przez gruźlicę Elżbieta wstaje z łóżka. Podbiega do niej i pomaga jej usiąść.
Wiem, że nie ma ideałów (jak powiedziała pewna psycholog, "nie ma idealnych ludzi, a tylko idealne maski"), ale można być na tę 5-, czy chociaż 4+ - a niestety wielu ludzi, i mężczyzn i kobiet, nie stara się.

W ogóle chyba twórcy KKJ zapomnieli o postaci syna Skirgiełły, którego ten miał z Raganą, byłą litewską (serialową) kochanką Jagiełły. Skończyło się na tym, że znalazł się on pod opieką Jana z Kościelca (serialowego nieślubnego syna Kazimierza III z prostytutką Krasną) i jego żony Mścichny (serialowej siostry Zbigniewa z Brzezia, który historycznie miał inne rodzeństwo, niż ją i Śmichnę), a potem już o nim nie słyszymy.
Ostatnio zmieniony poniedziałek 13 maja 2024, 13:19 przez Nisełka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 3380
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » niedziela 12 maja 2024, 20:09

Kurczę blade chyba zacznę oglądać choć przyznam, że po obejrzeniu fragmentu miałem odczucie takie jakby ktoś chciał na siłę zrobić odpowiednik "Wspaniałego stulecia" tureckiego (chyba tak się to nazywało) ale nic w tym dziwnego bo faktycznie ładny format sławiący dzieje danego kraju zawsze jest na plus i pewnie w nie jednym kraju teraz znajdzie się taki serial "post-wspaniałostuleciowy" Taka wizja zawsze kusi twórców by stworzyć ją przesadnie na bogato ale raczej z niczym tu za mocno nie przesadzono choć poznałem tylko wyrywek i w tym wyrywku trochę zabrakło mi scen na zewnątrz (dużo jest w tym serialu scen na zewnątrz? tak wiem, że są trochę trudniejsze)
Byłem ciekaw też tych pomieszczeń o których mówicie i nawet znalazłem przypadkiem coś o tym; https://mynaszlaku.pl/pojechalismy-slad ... na-krolow/
Chyba nie interesują mnie aż tak mocno konotacje kto z kim i dlaczego (zwłaszcza przy mojej sklerozie) ale z powodu miejscówek i tego jak np. Kwidzyn grał Malbork (no i dlaczego?) chętnie więc sobie ten serial obczaję, dzięki za bardzo wciągający temat i z chęcią jeszcze pozaglądam jeśli rozmowa będzie się toczyć dalej.
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » poniedziałek 13 maja 2024, 13:22

No poza Koroną... i Wspaniałym stuleciem... są m.in. Dynastia Tudorów, Rodzina Borgiów i Medyceusze. W link od ciebie - @SimDels - już patrzyłam; dzięki :). Ale sobie narobili: z zamku w Malborku zrobili zamek w Wyszehradzie, a sam zamek w Malborku zrobili z zamku w Kwidzynie :D.

Ach... gdyby w KKJ Jagiełło wprzódy dowiedział się o działaniach Strasza z ramienia Zygmunta Lukemburskiego i Barbary Cylejskiej - próbie spędzenia pierwszej ciąży Zofii i rozsiewaniu pomówień na nią. Oczywiście wiem, że historycznie Zofia faktycznie miała oskarżyć go o to jakiś czas po swoim procesie, a on miał dostać jakieś bęcki. Mam nadzieję, że w KKJ nie pominą tego.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » poniedziałek 13 maja 2024, 20:39

Ależ zapraszamy Miszka @SimDels jk najserdeczniej. Bardzo nawet zdziwiłeś mnie, że nie skusiła cię tematyka Korony Królów, która przecież - ze względu na czasy, w których pierwsza część serialu się toczy - jest ci tak bliska! Co prawda renesans już stał u drzwi, ale to jednak polski, bardzo siermiężny renesans.
Polskie kino nie dysponuje ani takimi środkami, ani studiami, w których by można odtworzyć jakieś wnętrza "na bogato" - i powiem szczerze, że aż za bardzo nie przykładam wagi do szczegółów stroju, wystroju wnętrz, etc... Interesuje mnie nasza historia opowiedziana w tym serialu. Zdaję sobie sprawę, że w wielu miejscach jest przemilczana, w niektórych - tylko liźnięta. A skromne środki finansowe ( w porównaniu z nakładami choćby na wspomniany przez ciebie turecki serial z rodzaju tych - "chwalmy własną historię, bo byliśmy potęgą!" - są naprawdę mizerne!
I dlatego pełna podziwu jestem dla twórców tegoż serialu choćby za odtworzenie bitwy pod Grunwaldem! Naprawdę czułam tę grozę, szczęk oręża i zapach krwi. Pięknie też pokazano dwóch braci Jungingen - Konrada i Ulricha, w spolszczonej wersji - Ulrika. Gdyby Konrad przeżył - nie dopuściłby do tej wojny. Z drugiej strony - Jagiełło dążył do konfrontacji - tak przynajmniej pokazano tło tej wojny. A Ulrich - młody gniewny, butny i zapalczywy - bardzo chciał się wykazać. Wytłumaczono też w serialu, dlaczego Jagiełło odstąpił po bitwie od rozgromienia Krzyżaków w samym Malborku. Ale najbardziej zdumiało mnie (nigdy o tym wcześniej nie czytałam), że Jagiełło wpadł na tak genialny pomysł przeprawienia wojska na łodziach w ostatnie miejsce, w którym Krzyżacy mogli się tych wojsk spodziewać! Co by o Jagielle nie powiedzieć jako o mężczyźnie, ojcu, mężu - to strategiem był niezłym. I umiał przewidywać.
Niezłą postacią w tym serialu jest także Witold. My pamiętamy go z bohaterskiego opisu jego udziału w bitwie pod Grunwaldem. Ale ile wcześniej krwi napsuł Jagielle, nie umiejąc się zdecydować - raz się bratał z Krzyżakami, drugi raz - z Jagiełła, potem znów z Krzyżakami... W końcu uciekł im z niewoli w damskich fatałaszkach... Patrząc z punktu etosu rycerza - kiepsko się w tym świetle rysuje jego męskość, bo choć postąpił tak, jak w starym powiedzeniu - cel uświęca środki - to nie zawahał się przed użyciem takich, które z godnością rycerza mało licują... No i jego żona Anna. Sprawdza się tu kolejne powiedzenie - za wielkimi mężczyznami stoją najczęściej jeszcze większe kobiety. To nieposkromiona ambicja Anny pchała Witolda coraz dalej w ten las...
Witold mimo pozornej zgody z Jagiełłą jeszcze raz będzie próbował sięgnąć po władzę w Polsce. Pcha go do tego kolejna ambitna żona... Okazją będzie śmierć Jagiełły i próba przechwycenie władzy (regencja).
Wg dat zapisanych w historii - Królewicz Władysław miał zaledwie 10 lat, a młodszy Kazimierz - czyli trzeci syn Jagiełły zaledwie 6... Ale tu ambicja Witolda i ambicja naszego liska chytruska Oleśnickiego zewrą się w walce. Wygra niestety - Oleśnicki. Jagiełło chcąc zapewnić przyszłość swoim synom - poszedł mimo początkowego oporu - na daleko posunięte ustępstwa. I tu właśnie był początek szlacheckiego rozpasania - szlachta wywalczyła dla siebie nietykalność cielesną, nietykalność majątków, za chwilę, za panowania wnuków Jagiełły dojdzie liberum veto i nihil novi... I dzieki tym ustępstwom Jagieły w tym właśnie momencie naszych dziejów- za niedługo Polska popadnie w obłęd szlacheckiej bezkarności, sobiepaństwa, wybierania króla wg własnego widzimisię a nie dobra kraju... Narodziły się jeszcze za Kazimierza Wielkiego potęgi Tęczyńskich, Melsztyńskich, Pileckich, Zamoyskich... Za Jagiełły obrośli w piórka magnaci litewscy, a wśród nich - ród Radziwiłłów czy Sapiehów.
Drogo za koronę dla Władysława (nazwanego po śmierci Warneńczykiem) - kazali sobie zapłacić.
Tak naszemu Jogaille zależało na założeniu dynastii, że gotów byłby chyba diabłu duszę sprzedać... I pękłby z dumy, gdyby mógł przed śmiercią wiedzieć, że jego krew płynąć będzie we wszystkich królewskich rodach Europy! Car Mikołaj II, Wilhelm II czy królowa Wiktoria odziedziczyli geny jego najmłodszego syma - Kazimierza Jagiellończyka. W tym także przedstawiciele brytyjskiej rodziny królewskiej. Przodkiem w linii prostej królowej Elżbiety II, która do czasu swojej śmierci była najdłużej panującym monarchą brytyjskim, jest Ludwik VI Wittelsbach, będący wnukiem Zofii Jagiellonki (córki Kazimierza Jagiellończyka). Była królowa Wielkiej Brytanii, Wiktoria Hanowerska, krewna królowej Elżbiety II, również należała do potomków dynastii Jagiellonów poprzez to samo pokrewieństwo! Polska krew Piastów i Jagiellonów płynie w żyłach władców Danii i Szwecji. A nawet w tak wrogiej nam carskiej Rosji :( Ale jednocześnie dzięki tym ustępstwom dla szlachty Jagieło zniweczył możliwość stania się potęgą dla tego kraju, który był mu drugą ojczyzną. W serialu bardzo mądrze przestrzegał go przed skutkami ustępstw Zygmunt Luksemburski... Ale Jagiełło nie wierzył w jego dobre intencje.

Jest w serialu pokazany moment, kiedy Sonka budzi się z tego dziewczęcego stanu nieświadomości i nieśmiałości. Spodziewa się właśnie potomka, gdy towarzyszy mężowi w podróży do Lublina. Jagiełło pokazuje jej tam swoją chlubę i dumę - kaplicę zamkową, którą tak wielkim nakładem kazał wybudować i przyozdobić freskami. Sonka sama chciała zobaczyć tę kaplicę, ale nie dla jej niewątpliwej urody, ale dla fresków, konkretnie - jednego - na którym uwieczniono postać Elżbiety Granowskiej...Wie o nim z opowieści na dworze... I gdy widzi, że nawet fakt, że nosi dziecko króla pod sercem nie jest w stanie zamazać lub zmniejszyć bólu Jagiełły na samo wspomnienie o Elżbiecie, budzi się w niej kobieca duma i gniew. Postanawia być twarda i nieustępliwa, co widać w następnych scenach, gdy wymusza na królu zajęcie stanowiska w sprawie przywilejów szlacheckich, i uznania jej regencji po śmierci Jagiełły.

Napisałaś Nisełko, że dziwisz się, że pokazano ją na początku taką nieśmiałą i uległą. To był celowy zabieg, by pokazać, jak Sonka zmieniła się i dojrzała później, gdy została matką trzech męskich potomków. Zauważ, że na początku gdy prosi o coś króla, to prosi tak, jak dziecko (współczesne oczywiście) o nagrodę za to, że dostało piątkę w szkole.
_Przecież mam prawo czegoś żądać jako "nagrody" - dałam ci syna - padają słowa, gdy walczy o swoją dwórkę podejrzewaną przez Oleśnickiego o czary. Prosi w sumie o drobiazg, nie zdając sobie sprawy, że mogłaby zażądać dużo więcej... Ale to dla niej także sprawa ambicji - kto tu ma więcej do powiedzenia - ona, czy Oleśnicki...I to pierwsze starcie z Oleśnickim wygrywa. Później już nie prosi - żąda, aby król zabezpieczył przyszłość dzieci i jej przyszłość. Żąda uchwalenia regencji, czyli władania krajem w imieniu małoletniego następcy tronu. Zmienia się jej ton, zmienia postawa.
Gdy król w prywatnej rozmowie w alkowie (sypialni) z trudem przyznaje się przed nią, że na zjeździe w Nowym Korczynie nie obronił prawa dziedziczenia tronu dla swojego syna, a szlachta posiekała szablami dokumenty nadające wcześniejsze przywileje - i próbuje się przytulić do Sonki, ta z niechęcią odwraca się od niego, dając swoim oporem do zrozumienia, że nie dostanie tego, po co przyszedł. I to była pierwsza taka wyraźna zmiana u Sonki.
Niestety - przestróg matki nie posłuchała, i za chwilę zobaczymy Sonkę postawioną przed sądem z zarzutem niewierności... Była to bardzo poważna sprawa, bo jeśli udowodniono by Sonce zdradę i cudzołóstwo - to automatycznie podejrzenie pada na dzieci, że nie są synami Jagiełły. A wobec tego po śmierci Jagiełły kraj mógłby stanąć nie tylko wobec faktu bezkrólewia, co już miało wielokrotnie miejsce w naszej historii, i wiemy, jak się skończyło, to nawet mogłoby dojść do wojny domowej, jak się działo na początku panowania Jagiełły - gdy Władysław Opolczyk próbował zmierzyć się z nim o władzę. Zaproponował nawet Krzyżakom (ok 1392r.) rozbiór Polski pomiędzy zakon, Czechy i Węgry!

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » poniedziałek 13 maja 2024, 22:22

@Alibali

Intencje Zygmunta Luksemburskiego
Typek nie miał dobrych intencji. Radził Jagielle opór wobec szlachty, bo wiedział, że szlachta Jagiełły nie posłucha i będzie sajgon, na którym on - Zygmunt - skorzysta. Sam to przyznał w rozmowie ze swoją żoną.

Nieśmiałość Sonki
Masz rację. Może poniosły mnie emocje. Ale po prostu drażni mnie, że niemal zawsze przedstawia się niemal każdej kobiety z czasów przed XIX wiekiem jako uległej gąski. Wiem, że takie były czasy. Ale Henio Sienkiewicz dał radę stworzyć postacie postacie silnych kobiet, które jednocześnie nie robiły ze swoich facetów pantofli.

Oskarżenia na Sonkę
Dlatego wyżej przedstawiłam sugestię, jak Sonka mogłaby pomóc Hińczy bez ściągania na siebie podejrzeń. Przecież Jagiełło nie olałby kumpla w potrzebie i choćby dałby mu dodatkową robótkę, by ten zarobił na spłatę długu.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » wtorek 14 maja 2024, 18:00

Masz rację Nisełko - Luksemburczyk nigdy nie miał dobrych intencji, ale uwaga o pokazanie miejsca szlachcie, bo inaczej rzuci się Jagielle do gardła, to była luźna uwaga skierowana do Barbary.
Barbara szybko podsunęła mu pomysł na zmniejszenie przewagi Jagiełły - w sprawie choćby potomstwa - obmówić Sonkę o niewierność i cudzołóstwo.
Sama miała z Luksemburczykiem "jedynie" córkę - Elżbietę. A Jagiełło "dorobił się" z Sonką aż trzech synów!

No i ta Barbara w grobie pewnie się przewróciła, gdy dowiedziała się, że jej wnuczka Elżbieta zwana Rakuszanką - córka jej córki Elżbiety wydanej za Albrechta II Habsburga - urodziła polskiemu królewiczowi (później królowi) trzynaścioro(!) dzieci!

Patrząc jednak na obrotność Luksemburczyka - mógł Jagiełło choćby odrobinę przyjąć z tych rad bo (przynajmniej w serialu) Luksemburczyk mu powiedział, że marny to król, który daje sobą pomiatać dostojnikom. Albo coś w ten deseń, bo już dokładnie nie pamiętam.

Zaś Luksemburczyk był królem Węgier, Chorwacji, Włoch, Turyngii (dzisiaj części Włoch), Luksemburga, Czech i Niemiec! Miał tytuł cesarski! A na dodatek - nie wiem czy to śledzisz - był prawnukiem Kazimierza WIelkiego, króla Polski! Jego matka - Elżbieta Pomorska była córką Elżbiety Kazimierzówny. Elżbieta była pierwszą córką Kazimierza Wielkiego i Aldony - Litwinki.

Tak więc z punktu widzenia koligacji rodzinnych - Luksemburczyk powinien stać murem za Jagiełłą. I pewnie by stał, gdyby Jadwiga Andegaweńska - jego kuzynka - nie umarła. I gdyby nie umarła Anna Cylejska - kuzynka jego żony Barbary. I również Luksemburczyka, ale już w mocno rozcieńczonym stopniu. Jagiełło i Sonka byli mu już zupełnie obcy... :(

Ciekawe jest to, że w gruncie rzeczy władcy wszystkich ówczesnych mocarstw, a nawet nieco mniejszych krajów - w taki czy inny sposób byli ze sobą spokrewnieni... Czy zatem dziwią tak liczne dewiacje wśród ich potomstwa? Choroby psychiczne, ułomności fizyczne...
Słynna "szczęka Habsburgów" to wiano, które wniosła do Niemiec Cymbarka - siostrzenica Jagiełły. Miała źle ułożoną szczękę - silny przodozgryz, i przekazała to w genach swojemu (niestety - bardzo licznemu) potomstwu.
Szczęka wróciła do Polski w postaci Rakuszanki, a ostatnim jej polskim nosicielem w linii męskiej był Zygmunt zwany Starym. Podobno córki Zygmunta i Bony nie grzeszyły urodą, a już najbrzydszą z nich była Anna Jagiellonka - kolejny polski król. Nie dziwota, że doczekała pięćdziesiątki w staropanieństwie, a Stefan Batory ani jego poprzednik Henryk Walezjusz - na skonsumowanie małżeństwa z nią raczej nie miał ochoty.

O tej szczęce pisałam onegdaj przy innej historii forumowej - jeśli masz ochotę to zajrzyj:

https://www.simtopia.pl/viewtopic.php?f ... 876#p10876

Wkurzył mnie aktor prowadzący Taką Historię. Ostatnio wysłuchałam jego pogadanki na temat Jadwigi i Jagiełły. I padlo tam zdanie - Jadwiga to był jedyny taki przypadek w naszej historii, że była królem, nie królową. A nieprawda! Anna Jagiellonka, prawnuczka Jagiełły - również była królem, po bezpotomnej śmierci Zygmunta Augusta! Ich mężowie zgodnie z prawem iure uxoris - tracili prawo do władania w kraju po śmierci żony. I tak stracił prawo do zasiadania dalej na polskim tronie Jagiełło. Panowie szlachta jak zapewne pamiętasz - wybrnęłi z tego ofiarowując mu Annę Cylejską - wnuczkę Kazimierza Wielkiego, co pozwoliło "przedłużyć" jego legitymację do polskiego tronu. A panom nie o Jagiełłę chodziło, tylko o Litwę - by wraz z Jagiełłą nie poszła w siną dal.

Czy wiesz może do którego momentu (przed wakacyjną przerwą) zostanie pociągnięty serial? Nie znalazłam na ten temat informacji, ale przypuszczam, że pewnie skończy się na zniesławieniu Sonki i sądem. Żeby oglądający z napięciem czekali na to, co będzie dalej. A po wakacjach pewnie dowiemy się, że Jagiełło w międzyczasie umarł, a żeby nie rozwlekać - przeskoczą tych kilka lat od procesu Sonki do śmierci Jagiełły.
A swoją drogą fajne okoliczności śmierci tych dwojga, nieprawdaż? Jagiełło przeziębi się słuchając słowików. A Sonka zemrze (za kilkadziesiąt lat) przejedzona... melonami!
Ostatnio zmieniony wtorek 14 maja 2024, 23:28 przez Alibali, łącznie zmieniany 2 razy.

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » wtorek 14 maja 2024, 19:42

@Alibali Akurat trafiłam na twój wątek o Habsburgu w EA rano. W ogóle polityki dynastyczne w monarchiach to na ogół kaszanka. Wiem, że monarcha nie może poślubiać kogo popadnie, ale żeby w imię "poślubiania kogoś tylko w swojej sferze" aż uciekać się chowu wsobnego to było już chore. I ten oklepany tekst, że ślub z poddanym/poddaanką to zguba. Tyle że nieraz tylko poddanki dawały władcom synów, na których brak część z nich strasznie jojczyła.

A jeśli chciałabym właśnie na KKJ oprzeć ten mój fanfik, to czego powinnam się trzymać, by nie popełnić plagiatu i wszystkiego używać legalnie?

EDIT @Alibali Oglądałaś dzisiaj odc. 166 KKJ? W jednej ze scen Strasz gada z jakimś typem, którego nie wyłapałam w poprzednich odcinkach. Na pewno nie jest to Zdenek, którego Sambor i Grzymek złapali na Litwie. Zajrzałam więc do listy odcinków KKJ w serwisie filmpolski.pl i na liście postaci z odc. 166 jest jakiś szpieg Lajos. Może to z nim Strasz gadał? Tylko że skąd on się urwał? Nie załapałam, by Zygmunt Luksemburski gadał z kimś o tym imieniu, lub wspominał o kimś o tym imieniu.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » wtorek 14 maja 2024, 23:12

Nie oglądałam jeszcze dzisiejszego odcinka - lubię sobie nagrywać na dysk dekodera i oglądać rano. Ten typek to był szpieg który już pojawił się wcześniej, ale nie pamiętam już, z czyjego polecenia szpiegował. Wydaje mi się, że Luksemburczyk go posłał jako łącznika ze Straszem. A Strasz dostanie za swoje dopiero, gdy Sonka zostanie oczyszczona z zarzutów - (zostanie wtrącony do lochu), ale już nie pamiętam, czy tylko na tym się skończyło. Strasz jest postacią autentyczną.

Nisełka
Felietonista
Posty: 120
Rejestracja: sobota 09 mar 2024, 12:34
Origin ID: niselka

Post autor: Nisełka » środa 15 maja 2024, 11:35

@Alibali Jeśli to Zygmuś go posłał, to znaczy, że między nim i Straszem było dwóch łączników - ów typek i Zdenek. Ale kiedy już obejrzysz ten odcinek, to proszę napisz tu, czy to faktycznie od Zygmusia i czy on faktycznie ma na imię Lajos. Że Strasz historycznie istniał wiem. Tyle że nie wiadomo skąd się urwał. Jego konszachty z Zygmusiem to wymysł twórców KKJ.

Co do mojej koncepcji, by oprzeć ten mój fanfik osadzony w Średniowieczu na KKJ, to jest o tyle problem, że nie mam zbyt wiele materiału do porównania. Bo np. fanfików z Harryego Pottera jest dużo i nie było nigdy żadnych afer plagiatowych - o ile autorzy nadmieniali, że oryginał jest własnością J. K. Rowling, a jeśli kopiowali fragmenty oryginału, to w formie cytatów opatrzonych źródłem. Natomiast z KKJ znalazłam tylko jeden fanfik o Annie Cylejskiej - na Wattpadzie https://www.wattpad.com/story/216761538 ... riting-t-i , a tak to - też na Wattpadzie - tzw. talksy https://www.wattpad.com/story/328263283 ... owie-talks .

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 3558
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » czwartek 16 maja 2024, 17:58

Strasz był posłany przez Zygmunta Luksemburskiego, bo był odcinek temu poświęcony. Wymyśliła to Barbara - żona Zygmunta. Nawet zainscenizowała intymną scenę, której przyglądali się polscy dyplomaci (niby przypadkiem tę scenę zaaranżowała). WIęc Strasz NA PEWNO posłan był przez Zygmunta, ale ilu łączników było w to zaangażowanych - tego nie wiem, bo chyba to w ogóle nie było wyjaśniane. Pokazywane były tylko sceny rozmów Strasza z łącznikiem. I chyba masz rację, że tych łączników było więcej niż jeden.
Póki co Strasz uszedł z zamku, i ułatwił mu to sam Jagiełło, wysyłając go do swojego kuzyna z wiadomością o śmierci dziecka. Zamknął jednak usta temu schwytanemu łącznikowi na zawsze, i zabił kolejnego świadka - strażnika, który go wpuścił do celi skazańca. Tak więc Strasz wydaje się, że uszedł bezkarny. Nie wiem w jakich okolicznościach wpadł, ale że wpadł, to rzecz zanotowana w kronikach, bo wtrącić do lochu kazała go sama Sonka, co jest odnotowane.

Teraz trzeba czekać na dalszy rozwój wypadków, i nie będą to miłe wydarzenia, zważywszy stan Sonki (wkrótce okaże się, że znów spodziewa się dziecka, ale potwarze i pomówienia nasilą się tak, że i Jagiełło im ulegnie. I nikt nie będzie zważał na stan królowej). No coż - nie wyprzedzajmy serialu :)

Zerknęłam pod ten pierwszy z linków. Nie podoba mi się styl osoby, która to pisze. Miesza język współczesny z językiem staropolskim w bardzo rażący sposób. Do tego błędy w rodzaju - podciągnęła ciało pod brodę Ipierwszy rozdział po wstępie), albo ...Nie zapomnij o matce i dynastii, która płynie w twojej krwi...
Kilka podobnych lapsusów już mnie zniechęciło skutecznie... Co to jest??? Płynąć to może krew, nie dynastia! A podciągnąć ciało pod brodę to mógł jedynie wyćwiczony ekwilibrysta! Przypomina mi to fragmentami scenę z filmu "Skarb" gdy Dymsza nagrywa podkład do opowiadania radiowego myląc dźwięki...

ODPOWIEDZ

Wróć do „O wszystkim i o niczym”