A tym Army of lovers to mi przypomniałeś kawałek historii z liceum
(btw. ta śliczna rudowłosa wokalistka, to Dominika Peczynski - z pochodzenia Polka
A moim ulubionym kawałkiem jest:
Mniej więcej równocześnie na nasze playlisty (moich kumpel i na moją) wjechało Dead or alive:
-> Najbardziej znany utwór, bo namiętnie remixowany:
-> mniej znany, ale też wpisujący się w klimat '80
-> i mój ulubiony banger xD
Piotruś Burns i Steve Coy to były takie śliczne chłopce, że człowiek doceniał te słabe teledyski xD Anyway good times.

