Masz ochotę w tym tygodniu pójść do kina bez kupowania biletu? Cinobo, nowy serwis VOD, który wystartował w Polsce 3 listopada, dokłada do abonamentu za 29,99 zł bilety na wybrane seanse w kinach partnerskich. Cinobo Pass działa już w 7-dniowym darmowym okresie próbnym, ale ma kilka haczyków.
Jak odebrać bilet z Cinobo Pass
Cinobo Pass nie działa jak karnet na dowolny film. Platforma sama publikuje listę tytułów, kin partnerskich i terminów objętych programem. Dlatego zaczynasz od tej listy, a nie od repertuaru kina.
- Sprawdzasz aktualną ofertę Cinobo Pass: jaki film, w którym kinie i o której godzinie.
- Generujesz kod QR dla wybranego seansu.
- Idziesz do kasy kina i wymieniasz kod na bilet, najwcześniej 4 godziny przed seansem.
- Bilet dostajesz tylko wtedy, gdy na sali zostały wolne miejsca.
Z programu korzystasz od pierwszego dnia, także w darmowym tygodniu próbnym. W ciągu tych siedmiu dni możesz więc sprawdzić katalog i od razu zobaczyć, czy kino partnerskie w twojej okolicy gra coś, co cię interesuje.
Czego kod QR nie załatwi?
Najważniejsze: kod QR to nie rezerwacja. Cinobo Pass nie pozwala zarezerwować miejsca online, a w kasie dostaniesz bilet tylko wtedy, gdy sala nie jest pełna. Na oblegany seans lepiej nie iść w ciemno.
Czterogodzinne okno też ma znaczenie. Rano nie odbierzesz biletu na wieczorny seans, jeśli do projekcji zostało więcej niż 4 godziny. Przed wyjściem z domu sprawdzam więc dwie rzeczy: czy film wciąż jest w ofercie programu i czy na seansie są jeszcze wolne miejsca.
Uważaj też na koniec okresu próbnego. Jeśli nie anulujesz subskrypcji przed upływem siódmego dnia, dostęp sam zmieni się w płatny, zgodnie z wybranym planem.
Ile kosztuje Cinobo i co w nim obejrzysz
Miesięczny abonament kosztuje 29,99 zł. Przy płatności za cały rok wychodzi 23,99 zł miesięcznie. Oba plany dają dostęp do tego samego katalogu i żaden nie wymaga dopłat za wypożyczanie pojedynczych tytułów.
Katalog liczy prawie tysiąc filmów i seriali, głównie kino autorskie, niezależne i klasykę. Znajdziesz tu oscarową łotewską animację „Flow”, której nie ma w innych serwisach, serial „Normalni ludzie”, a także „Pan Nikt kontra Putin”, „I'm still here”, „Monster”, „Kneecap” i „Koniec” z Tildą Swinton. Jeśli wolisz coś bardziej znanego, są też „Kill Bill” Tarantino i „Był sobie chłopiec” z Hugh Grantem.
Serwis pochodzi z Grecji, gdzie działa od 2020 roku. Założyła go Dafni Bechtsi, a polskim zespołem kieruje Marcin Pieńkowski, wcześniej dyrektor festiwalu Nowe Horyzonty.
Filmy są w jakości HD z polskimi napisami. Możesz oglądać na dwóch urządzeniach naraz i pobierać tytuły do odtwarzania offline. Cinobo działa w przeglądarce, w aplikacjach na Androida i iOS, na telewizorach z Android TV, Samsung i LG oraz na Apple TV. Produkcje możesz też oceniać, recenzować i zbierać we własne listy.
Czy to drożej niż Netflix i Prime Video?
Biorę pod uwagę regularne opłaty miesięczne, bez promocji i rabatów za dłuższą subskrypcję. Cinobo jest droższe od Amazon Prime z dostępem do Prime Video, które kosztuje 15,50 zł. Tyle samo co Cinobo, czyli 29,99 zł, płacisz za HBO Max w wariancie z reklamami.
- HBO Max Standard bez reklam: 39,99 zł
- Netflix, najtańszy pakiet: 37 zł
- Disney+ Standard: 34,99 zł
- SkyShowtime Standard: 34,99 zł
Cinobo nie chce wygrywać z gigantami hitami. Celuje w widzów, którzy szukają kina festiwalowego i autorskiego, a więc tytułów, które po pokazach na festiwalach często nie trafiają do szerokiej dystrybucji.