Szukasz czegoś na rodzinny wieczór, a nie chcesz znów płacić za wypożyczenie filmu? W listopadzie Netflix dorzuca do zwykłego abonamentu całą animowaną trylogię „Jak wytresować smoka”, „Grincha”, „Epokę lodowcową 4: Wędrówkę kontynentów” i „Barbie w Dziadku do orzechów”. Ułożyłem je od najmłodszych widzów do starszych.
Co oznacza „bez wypożyczania”
Te tytuły to filmy licencjonowane. Nie są produkcjami Netfliksa, to gotowe hity, które serwis wstawia do swojej biblioteki. Dla ciebie liczy się jedno: oglądasz je w ramach abonamentu, który już opłacasz, i nie musisz ich osobno kupować ani wypożyczać.
Listopadowa oferta jest wyraźnie ustawiona pod zbliżające się Boże Narodzenie. Obok wielu tytułów dla dorosłych pojawia się sporo kina rodzinnego i świątecznego. Dobrze jest wyłowić je z długiej listy zawczasu, zanim wieczorem zacznie się przewijanie bez końca.
Dla najmłodszych: Barbie i mamuty
„Barbie w Dziadku do orzechów” to najłagodniejsza propozycja z całej paczki. Dostajesz baśniową historię na znanym świątecznym motywie, dużo muzyki i tańca i mało napięcia. Dobrze sprawdza się u przedszkolaków, które dopiero uczą się wysiedzieć przy całym filmie.
„Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów” to krok dalej. Mamut Maniek, leniwiec Sid i tygrys Diego znów wpadają w tarapaty, a humor trafia zarówno do dzieci, jak i do dorosłych siedzących obok na kanapie. To czwarta część serii, ale fabułę da się śledzić bez znajomości poprzednich.
Smoki i Grinch na wspólny wieczór
Najmocniejszy punkt listopada to cała animowana trylogia „Jak wytresować smoka”. Historia Czkawki i smoka Szczerbatka ma sceny walk i smutniejsze momenty. Lepiej pasuje więc do dzieci, które mają za sobą kilka dłuższych seansów. Trzy części to gotowy plan na trzy wieczory albo jeden długi weekend.
Jeśli chcecie oglądać po kolei, zacznijcie od pierwszej części. Bohaterowie dorastają z filmu na film, a ich przyjaźń najlepiej wybrzmiewa, gdy śledzi się ją od początku.
„Grinch” to klasyczny wybór na rozgrzewkę przed świętami. Zielony zrzęda, który nie znosi Bożego Narodzenia, bawi młodsze dzieci. Starszym daje temat do rozmowy o tym, o co w tych świętach naprawdę chodzi.
Co włączyć, gdy dzieci są już starsze?
Dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym są dwie świąteczne komedie: „Fred Claus - Brat Świętego Mikołaja” i „O psie, który uratował święta”. Obie dobrze sprawdzają się w tle, gdy ubieracie choinkę albo pieczecie pierniczki.
Nastolatki, które z bajek już wyrosły, ucieszą się z innej części oferty. W listopadzie na Netfliksie pojawiają się wszystkie części „Transformers” Michaela Baya oraz „Liga Sprawiedliwości”. To kino akcji z wybuchami i długimi bitwami, raczej nie dla przedszkolaka.
Na co uważać przy świątecznych tytułach
Słowo „święta” w tytule nie oznacza filmu dla dzieci. Na listopadowej liście są też produkcje dla dorosłych, takie jak „Harold i Kumar: Spalone święta”. Zanim zostawisz dziecko samo z pilotem, zajrzyj do opisu i oznaczenia wieku w aplikacji. Najlepiej ustaw mu osobny profil dziecięcy.
Sam przyklejam do lodówki kartkę z prostą listą. Barbie i mamuty są na popołudnia w tygodniu, smoki na weekend, a Grinch na ostatni wieczór przed grudniem. Dzieci skreślają obejrzane tytuły, a ja nie muszę co wieczór negocjować, co dziś oglądamy.