Planujesz kupić Switcha 2 pod choinkę i boisz się, że zaraz podrożeje? Spokojnie: w polskich sklepach konsola nadal kosztuje 2199 zł, choć w Europie od 1 września jest droższa o 30 euro. Nintendo zapewnia przy tym, że kolejnych podwyżek nie planuje, więc nie musisz kupować w panice.
Ile dziś kosztuje Switch 2 w Polsce?
Cena na sklepowych półkach to wciąż 2199 zł. Kwota nie zmieniła się mimo europejskiej podwyżki. Nintendo podniosło ceny konsoli latem, a w Europie nowe stawki weszły w życie 1 września. Różnica wyniosła 30 euro.
Polska jest więc w nietypowej sytuacji. Kto kupuje konsolę u nas, płaci tyle samo co wcześniej, a kupujący w krajach z euro dopłacają różnicę. Przed świętami to konkretna korzyść, bo przy prezencie za ponad dwa tysiące złotych każda podwyżka boli.
Czemu u nas nie podrożało
Oficjalnego wyjaśnienia, dlaczego polskie ceny zostały w miejscu, nie znalazłem. Wiadomo za to, co mówi samo Nintendo. Przy okazji wyników finansowych firma zapewniła, że kolejnych podwyżek Switcha 2 nie planuje.
Dla kupującego liczy się przede wszystkim ta druga informacja. Skoro producent sam deklaruje, że ceny nie pójdą w górę, nie ma powodu łapać pierwszej oferty ze strachu przed nagłym skokiem.
Kupić teraz czy poczekać?
Tu pomaga spojrzenie na wyniki. W drugim kwartale roku fiskalnego sprzedaż Switcha 2 spadła o 41%, a w całym półroczu o około 37%. W samym kwartale Nintendo sprzedało 2,67 mln konsol. Do końca marca 2027 roku chce sprzedać 16,5 mln sztuk.
Spadek nie oznacza porażki. Konsola, która zadebiutowała w 2025 roku, wciąż sprzedaje się lepiej od swojej poprzedniczki. Na słabszy wynik mogły wpłynąć także letnie podwyżki.
Żeby odwrócić trend, Nintendo chce wydawać więcej głośnych tytułów, w tym remake'i. Star Fox i The Legend of Zelda: Ocarina of Time mają ten trend dopiero otwierać. Moja rada jest prosta:
- Kupujesz z myślą o grze, która już jest w sprzedaży? Nie zwlekaj. Czekanie na niższą cenę to zgadywanie, bo o obniżkach nic nie wiadomo.
- Czekasz na odświeżone klasyki? Możesz spokojnie wstrzymać się do ich premiery, bo podwyżka nie wisi w powietrzu.
W pudełku coraz częściej tylko kod?
Druga ważna rzecz z raportu dotyczy samych gier. Wydania cyfrowe odpowiadają już za około 60% przychodów ze sprzedaży gier, a przychody z gier i usług spadły o 6%. Do tego jeden z kluczowych dostawców układów ROM do kartridży przestawia się na produkcję chipów dla centrów danych AI.
Nintendo ma więc coraz więcej powodów, żeby odważniej stawiać na dystrybucję cyfrową. Pudełko na półce nie musi oznaczać pełnej gry na kartridżu. Zanim kupisz grę w wersji fizycznej na prezent, przeczytaj opis na opakowaniu i sprawdź, czy w środku jest kartridż z całą grą, czy tylko kod do pobrania.
Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy obdarowany chce grę później odsprzedać, pożyczyć znajomemu albo grać bez pobierania dużych plików. Kod przypisuje grę do konta, a kartridż możesz przełożyć do innej konsoli.